Filtry i alkomaty dla każdego

Agencja artystyczna

Dumnie to brzmi: agencja artystyczna. Już to widzę, jak tłumy podfruwajek słysząc to marzą o karierze gwiazdy sceny, piosenkarki…lub innej mandaryny. To ostatnie małą literą, ponieważ nie używam ww. wyrazu jako imienia własnego lecz zjawiska socjologicznego (wyraz kultura byłby chyba kpiną). Ale stańmy twardo na ziemi. Są wielkie AA - proszę nie mylić z anonimowymi akoholikami :-) - oraz mniejsze.

Te potężne to imprsesaria organizujące występy światowej sławy tuzów, np. Kelly Monouge. Zatrzymajmy się na tych lżejszej wagi. Zajęcia być może mają pod dostatkiem, ale sława nie ta. Czym więc one się trudnią. Zazwyczaj jest to organizacja imprez na małą skalę np. dni jakiejś miejscowości - plener i przestrzeń zamknięta; spotkania jubileuszowe, itp. Ich funkcja to załatwienie terminu występu odpowiednich wykonawców (muzyków, piosenkarzy, prowadzących) oraz przygotowanie i obsługa techniczna estrady. Mam tu na myśli nagłośnienie oraz oświetlenie (w tym tzw. efekty świetlne). Który typ agencji jest bardziej użyteczny? Pytanie z gatunku - czy myć ręce, czy uszy. Oba typy są potrzebna na rynku, zwykła ekonomia. Nie uśmiechajmy się z politowaniem względem tych mniejszych. One niczym mróweczki działają, choć nie kąsają - może kiedyś i Państwo będziecie chcieli lub wręcz musieli skorzystać z ich pomocy.

Comments are closed.