Filtry i alkomaty dla każdego

FIFA 2008

Edycja „08”, podobnie jak poprzedniczka, kontynuuje politykę niewielkich zmian. Już po uruchomieniu czujemy się jak w domu. Menu jest niemal identyczne, zmieniły się tylko kolory. Omawianie takich opcji jak szybki mecz nie miałoby sensu, gdyby nie istotna nowość. Wiąże się ona z nowym dodatkiem „zostań gwiazdą”.
Jeszcze „FIFA 2005” była całkiem niezła. Pomijając system „off the ball”, którego szybko zakazano w turniejach, można przyjąć, że to ostatnia udana część. Rok później dostaliśmy chyba największą porażkę, a edycja z numerkiem „07” po raz pierwszy w historii nie różniła się gameplayem od poprzedniczki. Tym samym seria weszła na nową {drogę. Zamiast corocznej rewolucji gry online (co skutkowało tylko zmianą starych błędów na nowe i to o dziwo w jeszcze większej ilości) zaczęto ewolucję. Przynajmniej w teorii, bo choć zmienia się niewiele i teoretycznie na lepsze, to i tak co roku gracze wyłapują dziesiątki bugów.
Słówkiem dygresji wspomnę jeszcze, że na turniejach online z powodu zakazów wykorzystywania błędów „FIFY” zaczęło dochodzić do absurdalnych sytuacji. Aby rozegrać spotkanie gry, trzeba było dysponować kilkoma programami wykrywającymi użycie niedozwolonych zagrań, nagrywającymi mecz i tworzącymi raporty z przebiegu spotkania. Wydanie patcha naprawiającego najbardziej rażące bugi to oczywiście mrzonka, i to nawet w świetle polityki budowania społeczności graczy.

W skrócie: jest to kariera pojedynczego gracza (stworzonego od podstaw lub wybranego z już istniejących). Jak to działa? Rozgrywamy pełny sezon, mamy dostęp do formacji drużyny, ale podczas spotkań sterujemy tylko i wyłącznie jednym zawodnikiem. Kontrola nad resztą piłkarzy jest minimalna, bo możemy jedynie prosić o podanie gry online (dołem, górą lub na dobieg), a także nakazać używanie pressingu. Prośba nie oznacza oczywiście, że piłka zostanie do nas zagrana. Nowy tryb ciekawie prezentuje się w opisie na pudełku, ale w praktyce… cóż, wieje nudą. Jedynym ratunkiem jest granie w kilka osób (1-4). Ze znajomym zabawa staje się dużo ciekawsza, ale i tak lepiej jest zagrać tradycyjny pojedynek. Na konsole zapowiedziano tryb umożliwiający grę 11 vs. 11. PeCetowcy muszą obejść się smakiem, choć nie jestem pewny czy mamy czego żałować.

Comments are closed.